wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 4



Paulina siedziała z otwartą buzią, nie musiała kryć swojego zdziwienia.
- Możesz to powtórzyć? – spytała, patrząc raz na swoją mamę, a raz na tatę.
- Jestem w ciąży – głos Sylwii był zachrypnięty i zmęczony.
- Co? Jak to możliwe?
- No chyba tobie nie musimy tego tłumaczyć – posumował Marek – Wiem, że może być to dla ciebie trudna sytuacja, jednak chcieliśmy być z tobą szczerzy.
- Wy naprawdę jesteście tacy nieodpowiedzialni?! – dziewczyna nie wiedziała skąd nagle pojawiło się w jej tyle złości.
- Lili nie podnoś głosu, dobrze? My także jesteśmy tym przytłoczeni, jednak kiedyś chciałaś mieć rodzeństwo – w stanowczym głosie mężczyzny można było także usłyszeć zdenerwowanie.
- Dobrze, ale to było dziesięć lat temu, od tego czasu wiele się zmieniło. Wy także! – krzyknęła blondynka, po czym wstała i pośpiesznym krokiem udała się w stronę korytarza.
- Paulina przecież dopiero wróciłaś, wracaj! – Sylwia krzyknęła za nastolatką, ta natomiast założyła buty, kurtkę i wyszła na dwór.
Szła nie oglądając się za siebie. Wyciągnęła włosy spod kurtki, po czym ułożyła je na ramieniu, stały się one tarczą dla płynących po policzku łez. Była zła i smutna. Jak można być tak bezmyślnym i zajść w ciążę kiedy i tak nie będzie miało się czasu dla tego dziecka. Było jej przykro, bo nie chciała aby ktoś jeszcze musiał przechodzić przez to co ona. Przez brak zrozumienia ze strony bliskich. Lecz z drugiej strony cieszyła się, że będzie miała kogoś  kim będzie mogła się zajmować. Może to coś zmieni.
Usiadła na ławce przed boiskiem do piłki nożnej, które znajdowało się kilometr od jej domu. Siedziała i myślała o tym co wydarzyło się w ostatnim tygodniu. Tydzień wcześniej była jedynaczką bojącą się pierwszego dnia w szkole. A teraz miała świadomość, że wszystko się zmieni. Zrodziło to w niej strach i ekscytację jednocześnie.
- Coś się stało? – zapytała postać stojący za dziewczyną.
Odwróciła się i zobaczyła Mateusza wyglądającego na zdziwionego. Jedną rękę schowaną miał w kieszeni spodni, a drugą trzymał smycz, na której końcu przymocowany był kremowy labrador. Paulina uśmiechnęła się na widok zwierzaka. Chłopak podszedł do ławki i usiadł obok nastolatki. Nie odzywał się, ponieważ miał nadzieję, że dziewczyna sama zacznie mówić.Blondynka nadal przetwarzała w głowie to co się stało przed chwilą. Miała ogromną ochotę wyżalić się komukolwiek, nawet chłopakowi, jednak nie wiedziała, czy może mu zaufać.
- Jak chcesz możemy sobie pomilczeć. Nie przeszkadza mi to. W sumie można stąd patrzeć na świetny zachód słońca – skinął w stronę pomarańczowej poświaty powstającej nad miastem. – Jednak nad Krakowem zachód słońca jest lepszy. Powstaje taki ładny pomarańczowy kolor. Pojedź z rodzicami to się przekonasz.
- To raczej nie jest możliwe. Przynajmniej teraz.
- Dobra, wnioskuję, że pokłóciłaś się z rodzicami. Domyślam się, że wróciłaś wczoraj ze szkoły zalana i nie byłaś w stanie stać na nogach. – Paulina spojrzała ze zdziwieniem na chłopaka, on jednak się tylko zaśmiał. – Spoko żartuje.
- To nie jest śmieszne.
- Jak tam uważasz. Mnie takie sytuacje akurat bawią. Wracając do tematu, powiesz o co chodzi? – spojrzał przenikliwym wzrokiem w oczy blondynki. Lili zauważyła kilkudniowy zarost na policzkach chłopaka, w duchu stwierdziła, że jej się podoba. Szybko odwróciła wzrok w stronę boiska, żeby czarnowłosy nie zobaczył jej zaróżowionych policzków.
- Moja mama jest w ciąży – przyznała ze smutkiem licealistka.
- Nie chcesz mieć rodzeństwa?
- To nie tak. Znaczy, z jednej strony chcę, z drugiej nie.
- Akurat teraz mogę się z tobą zgodzić. Ma to swoje wady i zalety.
- Nie chodzi mi o sam fakt posiadania brata czy siostry. Raczej o czas, który będzie poświęcany temu dziecku. Moi rodzice są pochłonięci swoją pracą, co uważam za dziwne, bo nie pełnią żadnych ważnych funkcji. Po prostu wiem jak to będzie wyglądało – dziewczyna zasłoniła twarz dłońmi, nie chciała rozpłakać się przy Mateuszu.
- Skąd wiesz, że będzie tak samo. Może się zmienią?
- Przestałam w to wierzyć jak zapomnieli o moich urodzinach.
- Nie przejmuj się. A tak szczerze to i ja swoich nie obchodzę. Od jakiś pięciu lat u mnie też rzadko jest ktoś w domu. – szesnastolatka spojrzała się ze zdziwieniem na niebieskookiego, nie wiedziała, że on ma podobne problemy jak ona.
- Osiemnastki też nie wyprawiałeś?
- Chyba wyprawiałem. Dziwne, bo mało co kojarzę z tego okresu. – uśmiechnął się pokazując rząd białych zębów. Paulina zawtórowała mu, domyślając się o co chodzi. Nie wiedziała czemu, ale tego dnia w towarzystwie dwudziestolatka, czuła się swobodnie.
- Chyba najbardziej boję się tego, że to ja będę musiała zajmować się dzieckiem. Nie chcę, aby czuło się odtrącone przez rodziców.
            - Naprawdę są tacy źli? Z boku się tacy nie wydają. Twój tata jest bardzo miły.
            - Widzę, że znasz go lepiej niż ja. Dobrze jak raz w tygodniu powie mi cześć. Rzadko ze sobą rozmawiamy – w jej głosie pojawiło się znudzenie i złość.
            - Trudno by było z nim nie rozmawiać w pracy. W sumie często o tobie mówi. Cieszył się, z twoich szkolnych wyborów.
            - Mówił ci o mnie? – zdecydowanie była zszokowana tą wiadomością.
- Czasami jak jest zdenerwowany mówi o „Lili”, doszedłem do wniosku, że to ty. Wydaje się, że się uspokaja jak mówi o tobie. – Paulinie zrobiło się ciepło na sercu gdy to usłyszała– Zdaje mi się, że teraz jak urodzi się dziecko, więcej będzie przebywać w domu.
            - Może masz racje, zobaczę jak się zmienią przez te dziewięć miesięcy. – uśmiechnęła się zielonooka, po czym wstała i otrzepała spodnie. – Muszę już iść, pewnie się martwią. Wyszłam, bez mówienia gdzie idę.
            - No tak, grzeczna córeczka – zaśmiał się Mateusz.
            - Przestań. Poza tym on także chce iść – spojrzała się na wiercącego się psa. Mateusz zerknął na swojego przyjaciela, a w następnej kolejności także podniósł się z ławeczki.
            - Tak, chyba masz rację. Idę się z nim przejść, w stronę lasu. Cieszę się, że ci w końcu powiedzieli o dziecku – dziewczyna w pierwszej chwili nie zrozumiała o co chodzi. Jednak po sekundzie jakby, ktoś dopasował w jej mózgu puzzle.
            - Wiedziałeś o tym szybciej niż ja!? – była już naprawdę wkurzona.
            - Jakieś trzy dni temu, gdy twój tata przyszedł wkurzony do pracy. Normalnie powiedział o co chodzi. Czemu miał to ukrywać?
            - Fajnie, że bardziej ufa tobie! Na razie! – dziewczyna odwróciła się i poszła przed siebie. Czuła się oszukana. Znowu.
            - Paulina stój! Przestań się obrażać, czemu zachowujesz się jak dziecko!? – krzyczał za nią Mateusz, ale ona się nie odwróciła.
Szła w kierunku domu nie zwracając na nic uwagi. Choć najpierw rozmowa ze studentem wydawała się jej dobrym rozwiązaniem, teraz miała świadomość, że znowu została oszukana. Nienawidziła tego uczucia - tego bólu w sercu. Znowu miała dość swojego życia, wszystko dalej się psuło. „Dlaczego nie może być tak idealnie? – zastanawiała się Paulina.
            Weszła do domu, zdjęła buty i czym prędzej przeszła do swojego pokoju. Na szczęście tym razem nikt jej nie zatrzymał. Wparowała do fioletowego pomieszczenia, po czym skierowała się w stronę swojego łóżka. Nie zdejmując ubrania, padła na nie i spróbowała zasnąć, jednak wydarzenia kilku ostatnich dni nie dawały jej się oddać w objęcia Morfeusza. Nim zdążyła zareagować łzy zaczęły lecieć jej po policzku. Nie chciała znowu moczyć tej poduszki, już tyle razy to sobie obiecała, ale wszystkie wydarzenia zmierzały w kierunku, który nie sprzyjał blondynce. Jakby samo życie mówiło do niej „Muszę ci pokazać, że jesteś beznadziejna.”. Dziewczyna zasnęła po blisko piętnastu minutach, mimo to sen także nie dał jej odpocząć. W wyobraźni zielonookiej co chwile pojawiały się twarze osób, o których już dawno chciała zapomnieć.

            W tym czasie w kuchni znowu była napięta atmosfera. Choć zmęczenie dawało się we znaki Sylwii i tak miała siłę kłócić się z mężem.
            - Przestań tak gadać! Sam się nią nie zajmujesz. Najpierw sam coś zmień, a potem się mnie czepiaj!
            - Ja się nią nie zajmuje! Kurwa! To ty jesteś jej matką! Ja jestem w pracy i zarabiam na wasze widzi mi się! – Marek stanowczo nie zgadzał się z żoną.
            - Ja jestem tak samo matką, jak ty ojcem! Zarabiasz na nasze widzi mi się?! Nie rozśmieszaj mnie! Te kilkaset złotych z warsztatu? Błagam nie pogrążaj się! Już od dwóch lat nie biorę od ciebie pieniędzy. Cały dom utrzymuje ze swojej pensji.
            - Tak, a kto płaci za szkolę Pauliny? – odkrzyknął Zalewski.
         - Och no tak. Szkołę dla debili, czego niby ona się tam nauczy? Powinna iść do zawodówki albo technikum, tam by miała zawód. Jednak ty się uparłeś na liceum. Zobaczysz, będziesz utrzymywać ją jeszcze przez dziesięć lat. Jesteś tak samo „mądry” jak ona. – sarkastyczny ton kobiety można było wyczuć już z daleka.
            - Wiesz co, nie dziwię się Paulinie, że jest wściekła. Też bym nie chciał takiej matki! – wrzasnął kruczowłosy po czym wyszedł z domu, trzaskając drzwiami. Stwierdził, że dawno nie pił ze swoimi kolegami. Teraz nadarzyła się okazja. 

***

Osobiście jestem zadowolona z tej części, mam nadzieję, że Wam także się podoba.
Kolejny rozdział ja zawsze w sobotę teraz dodaję częściej, bo ma ferie <3
Zapraszam także do obserwowania i wyrażania wszelkich opinii, bo to dla was piszę i zależy mi na waszym zdaniu. Chciałabym zobaczyć ile osób czyta moje wypociny.
Tym razem dedykacja dla wszystkich czytelników.
Pozdrawiam Kilulu.
P.S Co niektórym życzę udanych ferii, a tej drugiej części miłego oczekiwania na nie.



32 komentarze:

  1. Zabieram się za komentowanie, oczywiście jako pierwsza. Muahaha!
    Wiedziałam, że Sylwia będzie w ciąży. Ja to czułam w kościach, króliki mówiły, ptaszki ćwierkały i Timon szeptał w trawie. Powinnam sobie przybić piątkę co byłoby dziwne, dlatego przeżycia zachowam dla siebie.
    Nie dziwię się Lili, że tak zareagowała. Również wkurzyłabym się nieodpowiedzialnością swoich rodziców zważając na to, że przekładali pracę ponad wszystko. Po części współczuję Paulinie.
    Mateuszek, Mateuszek, Mateuszek z zarostem na ławce - ktoś tu ma brudne myśli ;p Fajny chłopak, żartobliwy, szczery. Gdzie takiego szukac u mnie? Nasz amant ma rację - Paula zachowała się trochę ja dziecko wrzeszcząc na niego, iż wiedział o ciąży. Dziewczyno! Na ładnych chłopaków się nie krzyczy - ich się całuje!
    I teraz owacje na stojąco za kłótnie rodziców! W cholerę realistyczna co dzisiaj w opowiadaniach zdarza się rzadko. W ogóle cieszę się, że u ciebie jest tak duży wątek z rodzicami, gdzie na innych blogach matki nie interesują się kompletnie swoim dziećmi a ojców po prostu nie ma.
    Oj tatku, tatku, jesteś wielki\a <3
    Czekam na kolejny (WIĘCEJ WOJTKA!)
    Buziaki,
    twoja córeczka ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj córeczko córeczko :*
    Jak zwykle dziękuję, za piękny komentarz.
    Super wątek z ptaszkami i królikami, przyznam że się uśmiechnęłam :P
    Jeżeli ktoś tu ma brudne myśli to tylko ty, w tym rozdziale się nic nie dzieje. I nie będzie się działo :P
    Oj na ładnych chłopaków się krzyczy, szczególnie na takich którzy jeszcze nie pokazali swojego prawdziwego "ja", w niektórych sytuacjach każdy umie być potulny i miły.
    Czy ja mam wrażenie czy ty myślisz tylko o jednym? Żadnego całowania nie będzie :P
    Dziękuję, za tą kłótnię, w sumie też mi się podoba <3
    W swoim opowiadaniu chcę pokazać problemy kilku pokoleń :P
    Zobaczymy co z tego wyjdzie.
    Kolejny w sobotę tak jak pisałam u góry. I domyślam się, że chodzi Ci o Mateusza Wojtkowskiego :P
    Twój tatuś.

    OdpowiedzUsuń
  3. ostry rozdział,a szczególnie koniec. Ciąża ? Nie dziwie się Paulinie,że się zdenerwowała. Sama bym to zrobiła. Wyszło Ci to genialnie. Naprawde *_*
    http://nowe-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam.
    Blog został zgłoszony do katalogu na Rejestrze blogów, jednakże nie została podana żadna kategoria, dlatego prosiłabym o uzupełnienie zgłoszenia. Wystarczy dopis.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy rozdzial :)
    pozdrawiam

    http://my-body-dies.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny świetny rozdział. :) Muszę Ci powiedzieć, że matka Pauliny strasznie mnie denerwuje. Myśli, że jak jest lekarzem to może się wyżywać na mężu. Ugh.. jak ja nie lubię takich ludzi. Ojciec dziewczyny, też do najlepszych nie należy, jednak widać, że stara się dotrzeć do córki.
    Mam nadzieję, że Paulina w końcu będzie szczęśliwa, a znajomość z Mateuszem rozwinie się w ciekawym kierunku.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i z niecierpliwością czekam na nowy rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, za Twoje pokrzepiające komentarze. Są one na prawdę ważne. Dodają skrzydeł...
      Wydaje mi się, że znajomość Pauliny z Mateuszem z rozdziału na rozdział będzie rozkwitała. Choć trzeba pamiętać, że Lili jest teraz niezbyt ufna i ciężko jej będzie normalnie z nim rozmawiać.
      Kolejny rozdział pojawi się już w sobotę.
      Pozdrawiam
      Kilulu
      Jeszcze raz bardzo dziękuję.

      Usuń
  7. Przeczytałam jeden rozdział i bardzo mi się podoba. Cała akcja jest ładnie przedstawiona. Masz bardzo ładny styl pisania - zrozumiały i nieprzesadzony. Idę czytać dalej. Życzę Ci dużo weny, buziaki,

    Nariyo~

    http://nariyo-sani.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dopiero przeczytałam tylko ten jeden rozdział, ale zaskoczyłaś mnie, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Akcja jest co najmniej interesująca. Podoba mi się wątek z tą ciążą.
    Masz dobry styl pisania, jest zrozumiale.
    Życzę dużo weny. :3

    http://chizu-chan-opowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Twój blog jest świetny..
    Piszesz świetnie gratuluję
    kolorowy-kwiatuszek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawie opisani, jednak malo zrozumiałam i muszę przeczytać inne rozdziały, ale sposób jest ciekawy i trochę nauczasz , bądźcie odpowiedzialni i sie zabezpieczajcie ;D http://tompolacy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak lepiej będzie jak przeczytasz od początku.

      Usuń
  11. Zostałaś nominowana do LA. więcej informacji tutaj: http://w--ciszy.blogspot.com/p/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię postać Lili - przypomina trochę mnie. Nieufną, zagubioną, zakompleksioną dziewczynę. Mateusz też wydaje się być fajną postacią, taką pozytywną. Mam nadzieję, że ich znajomość rozkwitnie ;3
    Jej mama w ciąży - cóż, w ich sytuacji to trochę nieodpowiedzialne dlatego rozumiem Paulę.
    Ach, ciekawa obyczajówka jak do tej pory.
    Życzę weny!
    Czarna Dama


    _____________

    + http://fan-fiction-weak.blogspot.com/
    Serdecznie zapraszam!
    Przepraszam za spam, ale próbuję się wkręcić w otoczenie blogspotowiczów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, za tak wyczerpujący komentarz.
      Wiele to dla mnie znaczy.
      Pozdrawiam Kilulu

      Usuń
  13. Przeczytałam dopiero pierwszy rozdział i będę musiała wrócić do wcześniejszych, ale ten mi się bardzo podoba :) w sumie to rozumiem reakcje Pauliny na wieść o ciąży ;)
    Pozdrawiam
    http://always-be-where-you-are.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, za komentarz. Zapraszam do przeczytania całości.

      Usuń
  14. zdecydowanie bardzo życiowe ;D podoba mi się ;)
    Zapraszam do mnie:
    Alicja ma bardzo wiele- wspaniałe wyniki na studiach, bogatych rodziców, najlepszego przyjaciela. Teraz jeszcze wyjeżdża na stypendium do wymarzonego miejsca na świecie- Australii. Czego chcieć więcej?
    Los jednak postanawia, że dziewczyna znajdzie się w środku tragicznego wypadku. Co z tego wyniknie? Jak wspaniałe życie zamieni się w koszmar...
    http://going-to-love.blogspot.com/
    zapraszam serdecznie! ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam serdecznie,
    właśnie pojawił się u mnie nowy rozdział.
    Zapraszam do czytania i komentowania.
    http://hope-i-jonathan.blogspot.com/
    Pozdrawiam serdecznie,
    Guardian Angel

    OdpowiedzUsuń
  16. muszę ci powiedzieć ,że świetnie piszesz. fabuła jest boska, błędów nie ma. CUD MIÓD I ORZESZKI! ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ej wow! Ja podziwiam ludzi, którzy piszą opowiadania, czy książki czy wiersze. Ja nie mam takiego talentu, by wszystkie moje pomysły przelac na papier!
    Super! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, staram się pisać jak najlepiej, aby wszystko było zrozumiałe.

      Usuń
  18. Cudnie, fajnie się czytało.
    Parę literówek, powtórek i niepotrzebnych wyrazów, ale udam, że ich nie było (chyba coś mi oczy nawalają ;D)
    Szczerze mówiąc myślałam, że rodzice naszej kochanej Paulinki się rozwodzą. No byłam prawie na 99% pewna, że rozwód!
    A tu taka niespodzianka.
    Lubie być zaskakiwana w opowiadaniach ;) I taka drobniutka rada ode mnie. Nie bój się używać imion czy, chociażby, zwykłych ,,kobieta" czy ,,mężczyzna". A jak wiadomo, że rozmawiają między sobą 2 osoby, do tego płci przeciwnej, skracaj określniki (zapewne tak to się fachowo nie nazywa, ale myślę, że zrozumiesz o co mi chodzi ;) ) do minimum.
    Naprawdę rozdział mi się spodobał i biorę się za następne.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Lara. ;3

    OdpowiedzUsuń
  19. Hehhehhe nieźle, nieźle. Chociaż domyślałam się i yy oczekiwałam czegoś gorszego nawet. E tam rodzeństwo nie straszna rzecz, a dziecko zawsze coś zmienia w rodzinie. Mateusz całkiem spoko, huehue mamy tyle wspólnego (też nie pamiętam swojej siemnastki ^^" mordka moja!).
    Jak mogliście być tak nieodpowiedzialni?? Ja nie dam rady?? Potrzymaj mi piwo ~!. Hahh fajna w sumie jej reakcja i wyszła ci (no już już zmieniam adresata jak się nie podoba xd just lmn kojarzy mi się z waszmościami i szlachtami ale dostosuję się ) a nawet całkiem naturalnie brzmi. Ale znowu Marek i Sylwia, jakby się para nastolatków kłóciła... cóż można się przyzwyczaić.
    Hehh znam ten ból z liceum czy technikum ale z dwojga złego to żaden zbytnio wybór jest.
    Wydaje mi się, czy Paulina zaczyna być bardziej otwarta? Jejku fajnie ale dla mnie za szybko. Chcem metamorfozyyy i dramaaa more please^^. Well czytam dalej póki mogę, choć wciąż za szybko mi idzie.
    A no wyobraź sobie, że przemyślałam twojego bloga. Twój styl ma wady i zalety. Ogromną zaletą jest lekkie pióro, łatwe słownictwo i styl, zgrabna fabuła a co za tym idzie przyjemnie się to czyta. Niestety związało się u ciebie z wadą, że po każdej notce czuję niedosyt na więcej. W sensie, of course, że to duży plus, bo utrzymujesz czytelników, ale z mojej strony wolałabym być zaspokojona jedną notką, zadumać się nad storią i wydarzeniami, przemyśleć, pozwolić oddziaływać itp bo ja wiem, gadam jak pijana ah już się ta nastka przypomina >.<". Poza tym dobre książki wolę dłużej czytać^^.(hahhaha łap aluzję).
    A błędów styl czy ort już nie zauważyłam więc jest ok~

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze? Sądziłam, że Sylwia umrze :D Jak widać nie każdy lubi makabryczne rozwiązania ;) Rozdział super, jak zawsze.
    Pozdrowienia z deszczowego Poznania, eh.
    Igel

    OdpowiedzUsuń