sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 2

           Brzęcząca melodyjka budzika, wyrywała blondynkę ze snu. Dziewczyna usiadła powoli na skraju łóżka i przetarła zaspane oczy. Była świadoma, że ten dzień będzie jeszcze gorszy niż poprzedni.  W szkole spędzi ponad osiem godzin. Pieprzone osiem godzin wśród nieznanych ludzi.
            Powoli i leniwym krokiem przeszła przez swój fioletowy pokój do ciemnego i brązowego korytarza.
    - Dzień dobry Lili. – mężczyzna zbliżający się do czterdziestki, przemierzał korytarz w kierunku kuchni. Jego kruczoczarne włosy były oklapnięte, a nie postawione na żel jak zawsze. Marek stale starał się nie pokazywać swojego prawdziwego wieku. Chciał przez to być „cool”. Mimo, że Paulina uważała to bardziej za straszne niż „cool”, nie krytykowała ojca. Nie miała potrzeby tego robić. Nie była z nim zżyta, w sumie z matką też nie. Stanowczo wolała swoje własne towarzystwo, sama zawsze się rozumiała. Jej tata musiał być w dobrym humorze, skoro zdrobnił jej imię. W słowie „Lili” widziała radość Marka wywołaną jej istnieniem. Doszukiwała się w tym oznak miłości ze strony taty.
    - Cześć – odpowiedziała po czym zamknęła się w łazience. Skorzystała z toalety, a w następnej kolejności przeczesała swoje proste włosy. Związała je w luźną kitkę bez żadnej staranność. Rzadko o siebie dbała. Wszystkie czynności wykonywała szybko, ponieważ nie chciała za długo patrzeć na swoje odbicie. Zbierało jej się na wymioty gdy widziała swoje ohydne grube ciało i wielką twarz- okrągłą ze średnim nosem, o stale krwistoczerwonych ustach. Brzydziła się także swoimi oczami o kolorze zgniłej trawy. Wyszła z pomieszczenia zniesmaczona i obrzydzona.
             U siebie w pokoju zdjęła piżamę. W następnej kolejności założyła znoszone jeansy i białą koszulkę, a na nią fioletowy, wełniany sweterek. Zabrała plecak spod biurka i pospiesznie, skierowała się w stronę drzwi wyjściowych. Musiała opuścić dom zanim matka zacznie jej wciskać kanapki. Nie była głodna. Przynajmniej starała się nie być.
            Gdy drzwi za blondynką się zamknęły, w domu państwa Zalewski rozpętała się ostra wymiana słów. Zaspana Sylwia siedziała przy kuchennym stole, a przed nią stało mocne, podwójne espresso. Jego zapach dochodził do wszystkich zakamarków mieszkania. Mimo porządnej dawki kofeiny starsza kobieta i tak była zmęczona. Przy okazji zdenerwowana zaistniałą kłótnią. Wiedziała, że życie całej jej rodziny za chwile rozpadnie się na drobne kawałki. Niczym rozbity wazon, który ktoś będzie musiał poskładać.
      - Musimy jej to dzisiaj powiedzieć. – Marek chodził to w jedną, to w drugą stronę. Granice jego wędrówki wyznaczały drzwi i lodówka. Od dzieciństwa tak mu się lepiej myślało. Chciał jak najszybciej przetworzyć tą szokującą wiadomość, jaką otrzymał od żony. Nie mógł opanować drżenia rąk. Miał ogromną ochotę zapalić, mimo że nałóg ten rzucił cztery miesiące wcześniej.
      - Może najpierw dajmy, sobie trochę czasu?
      - Trochę czasu?! Przecież Paulina nie jest głupia, zauważy, że coś się dzieje. – wiedział, że żona nie docenia swojej pociechy, jednak on starał się jak mógł dotrzeć do swojej córki. Strasznie bolało go to, że nie miał dla niej czasu.
      - Powiemy jej za tydzień, dobrze? – kobieta uznała rozmowę za zakończoną, więc powolnym krokiem udała się do swojej sypialni, gdzie zapadła w upragniony sen. Do pracy miała na trzynastą, więc spokojnie mogła zasnąć.
            Zdenerwowany Marek zdjął płaszcz z wieszaka w przedpokoju, po czym trzasnął drzwiami. Z schowka w samochodzie wygrzebał paczkę fajek, by po chwili zaciągnąć się i posłać w diabły całe cztery miesiące. Przecież miał usprawiedliwienie. Takie sytuacje nie przytrafiają się codziennie.
            Z kolei Paulina w tym czasie zdążyła dotrzeć do szkoły. Ludzie kręcili się wokół budynku niczym mrówki w mrowisku. Dziewczyna przy natłoku wszystkich emocji czuła się, jak na karuzeli. Weszła do szkoły czując nieznośne mdłości. Z opuszczoną głową przemierzała korytarz. Nie zauważyła czarnowłosej uczennicy wyłaniającej się akurat za zakrętu. Dziewczyny zderzyły się ze sobą i blondynka upadłaby, gdyby ta druga nie złapała w porę jej ręki.  
     - Kurwa! Patrz, jak chodzisz! – zirytowała się starsza dziewczyna. Mimo roku różnicy, czarnowłosa uważała się za lepszą. Była wściekła, że jakiś nic nieznaczący pierwszak wszedł jej w drogę.
     - Przepraszam, nie zauważyłam cię – odpowiedziała Paula, spoglądając na twarz koleżanki. Była to dziewczyna, która dzień wcześniej wskazywała jej drogę. Szesnastolatka nawet bez dzisiejszego zdarzenia, wiedziała o nieuprzejmości drugoklasistki.
    - Niech ci ktoś kupi okulary, ślepoto. – wrogi głos niósł się korytarzem jeszcze kilka sekund, mimo że uczennica zniknęła już za rogiem.
   „Bardzo fajny początek dnia” pomyślała Zalewska po czym ruszyła w kierunku sali lekcyjnej. Tamten dzień zacząć miała od języka polskiego. Nie była zbytnio z tego zadowolona. Wolała już liczyć zadania matematyczne niż rozmawiać na temat wiersza czy powieści. Nigdy nie umiała odszukać przesłania autora.
            Zielonooka zauważyła przed salą sporą grupkę ludzi. Wiedziała, że w końcu będzie musiała ich poznać. Jednak miała nadzieję, że nastąpi to później i będzie do tego już naprawdę zmuszona. Zniechęcona powoli podeszła do roześmianych rówieśników. Stanęła na uboczu, tak jak kiedyś. Przecież i tak nikt z nią nie będzie rozmawiał. Spoglądała na dwie, rozmawiające nauczycielki. Jedna z nich szczególnie przykuła wzrok Pauliny. Wyglądała co najmniej dziwnie. Założoną miała długą, kwiecistą spódnicę do kostek, a na górę zarzuconą czerwoną, zwiewną bluzkę. Stroju dopełniał wyzywający makijaż oraz różowe okulary. Nagle widok kobiet został zasłonięty przez uśmiechniętą od ucha do ucha dziewczynę.
     - Cześć. Jestem Ola. Ty także jesteś w klasie biologiczno-chemicznej? – miała perlisty, stanowczy głos.
     - Nie, to znaczy tak. Jestem. – blondynka była zdziwiona, że Aleksandra do niej podeszła. W głowie nie słyszalny głos wypowiedział tylko: „ona nie wie”.
     - Trochę duże zamieszanie, co? W sumie przytłaczające są takie pierwsze dni w szkole, nie uważasz? Cała, aż się trzęsę.
     - Yhm… Tak, chyba masz rację.- Paulinę przytłaczały pytania koleżanki.
     - Jak masz na imię?
     - Paulina, ale możesz mówić Paula. Zresztą, jak ci wygodniej.
     - Ładnie, zawsze swojej córce chciałam dać na imię Paulina. Moja babcia tak się nazywała. – odparła dziewczyna.
Ola miała czarne, kręcone włosy, które sięgały jej do ramion, duże niebieskie oczy, które emanowały radością. Ubrana była w szarą sukienkę do kolan, a jedynym dodatkiem była czarna torba. Jednak nie ubiór dziewczyny przykuł uwagę Lili. Skupiła się na figurze dziewczyny- wystających obojczykach i pięknej talii. Blondynka od razu poczuła ukucie zazdrości w sercu.
       „ Czemu ja tak nie mogę wyglądać”  myślała i automatycznie obciągnęła sweterek w dół tak, jakby chciała okryć nim się cała.
   Spokojnie miały minuty, w których Paula coraz bardziej przekonywała się do błękitnookiej.  Starała się rozmawiać z nią naturalnie, jednak coś ją blokowało. Nie wiedziała ile może powiedzieć, aby w oczach tej drugiej nie wyjść na głupią.
            Na każdej lekcji mowa była o tym samym. O wymaganiach, obowiązkach, systemie oceniania. Mimo powtarzalności, całe osiem godzin minęło naprawdę szybko, a nim Paulina zdążyła się uspokoić, musiała już opuścić szkołę.
     - To do jutra – powiedziała Aleksandra, wsiadając do jednego z autobusów stojących przy przystanku.
     - Do zobaczenia. – uśmiechnęła się pod nosem szesnastolatka. Dalej czuła niepokój, jednak w mniejszym stopniu niż rano. Ola wydawała jej się sympatyczna, jednak mimo wszystko trzymała dystans. Przecież nigdy nic nie wiadomo.
            Dziewczyna dotarła do domu po około dwudziestu minutach, lecz nikogo w nim nie zastała. Na lodówce znalazła tylko karteczkę: „Jestem w szpitalu do dwudziestej. Zjedzcie obiad beze mnie”, podpisaną „Mama”. Paulina lubiła pismo swojej rodzicielki, które było eleganckie i przejrzyste. Nadawało się na kogoś pracującego w urzędzie, a nie w szpitalu. Sylwia Zalewska od dzieciństwa chciała zostać ortopedą i tak z biegiem czasu dojrzewała do tej myśli, aż w końcu skończyła medycynę. Może to właśnie po niej Paulina miała smykałkę do chemii, kto wie?
            Paula zrobiła sobie płatki owsiane, by następnie zasiąść, w salonie przed telewizorem. Przez chwilę sprawdzał, co leci na każdym kanale. W końcu zdecydowała się na stary odcinek jednego z seriali. Oglądała wymyśloną historię i powoli jadła swój pierwszy posiłek tego dnia. Każdą łyżkę płatków, starła się jeść wolno. Podobno tak szybciej się najesz. Paulina tą informacje przeczytała w jednym z tysięcy artykułów na temat odchudzania. Robiła to, bo musiała schudnąć. Mimo wagi sześćdziesięciu dwóch kilo przy wzroście stu siedemdziesięciu centymetrów, nastolatka była niezadowolona ze swojej sylwetki. Zawsze marzyła o pięćdziesięciu kilogramach, jednak nigdy nie udało jej się tego osiągnąć. Nienawidziła się przez to, uważała, że tak okazuje swoją słabość.
            Błądzenie łyżką w mleku, przerwał nagły dzwonek do drzwi. Zanim Lili zdążyła wstać z kanapy, usłyszała, że ktoś wszedł do mieszkania. Była pewna, że to jej tata. Gdy dotarła do przedpokoju ze zdziwienia upuściła miskę, która z głośnym hukiem rozbiła się na jasnych kafelkach. Mleko, które było w naczyniu rozlało się brudząc spodnie dziewczyny.
     - Hej, wszystko w porządku? Nie chciałem cię wystraszyć – głos chłopaka był spokojny i przyjazny, mimo to zielonooka spojrzała na niego ze złością. Kucnęła aby powoli pozbierać kawałki miseczki. – Może lepiej będzie jak to zamieciesz? Tak się możesz skaleczyć.
        Blondynka była zła na siebie, na niego, nawet na cały świat, że dała się tak zaskoczyć. Wstała i spojrzała na bruneta. Jego włosy były w nieładzie, lecz to dodawało mu tylko uroku. Założoną miał kraciastą, czerwoną koszulę i jeansy, przetarte na kolanach. Ręce i policzki miał ubrudzone, smarem i kurzem.
     - Przyjechałem po skrzynkę z narzędziami, bo twój tata jej zapomniał. Podobno jest w garażu. Jest zamknięty, więc muszę wejść od środka. Ty pewnie jesteś Paulina? Miło mi cię w końcu poznać. – mężczyzna uśmiechnął się w tym momencie. – Mateusz. – szybko otarł rękę o spodnie, po czym wyciągnął ją w stronę nastolatki. Ta nie wiedziała co ma zrobić i powiedzieć. Po chwili wahania, wyciągnęła dłoń.
     - Paula. – nie chciała z nim rozmawiać, pragnęła się odwrócić i iść do siebie, tymczasem Mateusz zaczął mówić dalej:
    - A to nie ty chodziłaś z moją siostrą do szkoły? Magda Wojtkowska, taka średniego wzrostu szatynka.


          Zalewską od razu zmroziło gdy usłyszała to imię. Chłopak nie musiał opisywać tej dziewczyny, ona doskonale wiedziała, jak ona wygląda. Ta rozmowa z chodziła na coraz gorszy temat, szesnastolatka miała świadomość, że jak najszybciej musi się wycofać.


***

No i tak mam rozdział 2. Tak, wiem jest on nudny i pełen niepotrzebnych opisów (czemu ja je piszę). 
Nic się w sumie w tej części nie dzieje, ale w kolejnych będzie ciekawiej, tak mi się przynajmniej wydaje.
Liczę na komentarze, na te gorsze także.
Tym razem rozdział jest z dedykacją dla Lusi :* bez, której wszystko było by straszne. 
Moja kochana siostrzyczka.
Ok, kolejny rozdział za tydzień. A i jeszcze chciałam podziękować za dwie nominacje. Za chwilę, odpowiem na pytania i wybiorę swoje nominacje.
Dziękuję, że to czytacie :* 
Zapraszam do komentowania i obserwowania (dół bloga).



20 komentarzy:

  1. Miło się czyta. Dzięki tym (niepotrzebnym opisom). Naprawdę są spoko!
    Tylko jaki to ma związek z 1 rozdziałem? Mam nadzieje ze niedługo sie dowiem :)
    Twoja bohaterka bardzo mi sie podoba, wydaje się być bardzo dobrze ukształtowana, więc mam nadzieję że dobrze ja wykorzystasz. Jednak jak ona może być gruba przy takiej wadze i wzroście? Nie ogarniam 0.o ani trochę.
    Tak czy siak rozdział jest totalnie odjechany, bo jakby nie to nie skończyłabym go!
    Ps:na zegarze 3 minuty po północy
    Czekam na kolejny ;)
    Trill

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz.
      Uważasz że rozdział jest nie spójny z pierwszym? Jest to jakby kolejny dzień, po tym opisywanym w 1 rozdziale.
      A co do tej "grubości" chciałam pokazać problem głównej bohaterki. Nieakceptowanie siebie i wyszukiwanie problemów gdzie ich nie ma.

      Usuń
  2. Cześć! Co do rozdziału to uważam że jest spoko.Znalazłam taki mały błąd: ..Spokojnie miały minuty, w których Paula coraz bardziej przekonywała się do błękitnookiej." Powinno być mijały :D Ale poza tym cała reszta bezbłędnie.
    Główna bohaterka bardzo przypadła mi do gustu.Jest jak gdyby odzwierciedleniem mnie samej. Choć ja aż tak nie uciekam od innych. Hehe.
    Po za tym opowiadanie całkiem niezłe, mam nadzieję, że rozkręcisz się w miarę pisania. Masz swój styl i jakiś pomysł, myślę, że jeżeli dobrze go wyrazisz w słowach to to będzie naprawdę coś.

    Pozdrawiam Tittelle

    P.S Tez mam na imię Paulina,więc tym bardziej podoba mi się główna bohaterka :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz bardziej tajemnicza ta Paulina. Mam tyle scenariuszy w głowie co się stało między siostrą Mateusza a Pauliną. I weź człeniu czekaj cały tydzień ;_;

    Lov lov lov it

    OdpowiedzUsuń
  4. Lili, jak to słodko brzmi. Lili, Lili, Lili. Nie spodziewałam się, że zrobisz z Pauli zakompleksioną szesnastolatkę. Chociaż po jej nieśmiałości mogłam się domyślić. Normalnie, co ty robisz z blondynki? Weź, daj jej jakąś maluteńką, jedną cechę, którą polubi. Może znamię nad prawym uchem?
    Poznała nową koleżankę - Olę. Mam nadzieję, że z tej znajomość coś wyniknie.
    POJAWIŁ SIĘ MATEUSZ! JAK SIĘ ODDYCHA? Boże, wyobraziłam go sobie jako Liama Hemswortha. Mrauuu. Jaka siostra? O czym on mówił? Natychmiast się tłumacz, ojcze!
    Boże, cudny rozdział! Cieszę się, że założyłaś tego bloga. Historia jest boska i zamierzam wybłagać od Ciebie jest caluteńki bieg. Szykuj się na spowiedź, tatku!
    Mam czekać tydzień na 3?
    ZA CO, TATO? MAM DOBRĄ ŚREDNIĄ, NO!
    Całuję,
    pierworodna twa <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Córko cały dzień czekałam na twoją opinię. Aż w końcu jest <3
      Naprawdę nie lubisz Pauliny, oj chyba zastanowię się jak to zmienić.
      Fajnie zareagowałaś na Mateusza <3 w sumie Liam jest niczego sobie <3
      O siostrzyczce dowiesz się już ładnie za tydzień.
      Wejdź na gg to może trochę ci się wytłumaczę.
      Tatuś

      Usuń
  5. Bardzo fajnie mi sie to czyta;]
    czekam z niecierpliwoscia na kolejny rozdzial

    http://my-body-dies.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej ;)
    Cóż dopiero początek, wiec wiadomo, że jeszcze dużo nie można powiedzieć, ale mnie wciągnęło, czytało się lekko i bardzo szybko. Fabuła wydaje się ciekawa, bogate opisy i brak pustych dialogów to baaardzo duży plus. Wszystko mogłam sobie wyobrazić, co potwierdza twój talent do przeniesienia czytelnika w swój świat. Uwielbiam Paulinę xD Niby taka zakompleksiona i nieśmiała, ale przez to chyba wiele osób będzie mogło się z nią utożsamić ;)
    Na prawdę trzymam kciuki za to opowiadania!
    Życzę mnóstwa weny i zapału
    pzdr :)
    destiny-of-wolves.blogspot.com

    Ps my też byłybyśmy wdzięczne za szczerą opinię ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz. Wiele on dla mnie znaczy.
      Za chwilkę przeczytam Waszą historie.
      Pozdrawiam Kilulu

      Usuń
  7. Czyta się szybko ii da się zrozumieć o co chodzi..Dobrze, ze to początek bo jak się trafi na bloga z opowiadaniami a tam 25 rozdział to nie wiadomo o co chodzi. Życzę ci być dalej tak dobrze pisała :D
    http://mzmzycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Heej ^^ Szukasz zwiastuna na swojego bloga? Zapraszam na http://dolina-zwiastunow.blogspot.com/ : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Nowy spis blogów! Zapraszam do zgłaszania blogów
    http://blogowe-opowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Niee no coś ty, jesteśmy wdzięczne za wytykanie błędów. Przecież to też ważne :) Szczególnie, że pewnie nasze oczekiwania i "marzenia" związane z tym blogiem są duuuże. Spoczko wypisuj je śmiało ! ^^ Po prostu my nie zawsze odp na komentarze na blogu i wgl xD

    Pzdr ;**
    destiny-of-wolves

    OdpowiedzUsuń
  11. Wzruszająca historia dziewczyny która walczy o marzenia ,musi sobie poradzić z wieloma problemami ,czy da radę ? dowiesz sie tutaj ------> http://one-direction-miss-you.blogspot.com/ Pozdrawiam i zachęcam do czytania :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapowiada się bardzi ciekawie.
    Jestem ciekawa co będzie dalej.
    Więc czekam na next i powodzenia.

    ZAPRASZAM DO SIEBIE NA OPOWIADANIA O ONE DIRECTION
    Liczę na szczerą opinię. To dla mnie bardzo ważne.

    http://my-life-is-true-onedirection.blogspot.com/

    . ~ Misiaczek

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli chcesz żeby Twój blog został umieszczony w katalogu dodaj link do bloga
    http://blogowe-opowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Podoba mi się ten rozdział. :) Nie rezygnuj z opisów, ja je osobiście uwielbiam. :)
    błędów nie wyłapałam, a czytało mi się tak szybko, że kiedy skończyłam aż jęknęłam ze smutku.:)
    Powtórzę jeszcze raz : MASZ NIESAMOWITY TALENT. PODZIWIAM!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku coraz bardziej mi się to podoba (dummy). Niepotrzebne opisy? Kobieto, Wy chyba nie potrzebnych opisów nie widzieliście (--> paczaj "Pan Tadek, storia w 12 tomach ażeby uczniom mózgi spaczyć jak to bendom czytować haha" albo też "Potop- trylogia bo mi się tak zechciało pisać w 3 częściach część trylogi hahha"- <- słownictwo oryginalne).
    Nvm, bardzo fajnie, szybko, zgrabnie akcja idzie i cóż. Miałam, i tak zrobię, pochwalić cię za opisy! (właśnie to robię, jak coś-->) W sensie, wplatasz je tak ciekawie w fabułę, że ani się obejrzałam a miałam całą sylwetkę (gra słów- proszę zauważyć) mainki w głowie.
    Skoro piszę o stylu to napiszę: no tera więcej błędów było.
    Dziwnie się czuję, gdy czytam Marek. Już chyba lepiej by było pan Marek albo pan Zalewski nwm, serio tak po imieniu to błąd stylistyczny jednak jakiś... (zwłaszcza, że wcześniej pisałaś "pani Sylwia"). No to jej ojciec a nie równieśnik, nie spaczaj mi mózgu~!".
    Coś tam państwa Zaleski. Chyba ci się "ch" zgubiło. Nawet nie chyba, gdyż używasz (bardzo, bardzo mi się to podoba~!) polskich imion i nazwisk więc powinny się one odmieniać. Well, chyba że mają jakieś zagraniczne korzenie^^".
    "Spokojnie miały minuty", a pewnie ino też miesiące, lata też "miały", co? (mrugam porozumiewawczo).
    Dobra, więcej błędów nie załapałam, wszystkie wybaczam, proszę o Waszą poprawę^^ (tu: nie wierzcie jak piszą, że ni ma błędów-- zaaawsze jakieś są, jak nie ort to i styl czy leks).
    Now fabuła:
    łiiiiii ma cooleżankę! Ola, Ola , Ola i Paula~! Mam nadzieję, że to znajomość na dłużej. Ciekawa intryga z kłótnią (o tak, wielka kłótnia na 3,4 wersów-ironia). Hm Magda Wojtkowska hahha ciekawe co zrobiła Paulinie :/ . Fabuła naprawdę nabiera tempa! No, nie, nie zawiodłam się, czekam, czekam... chwila nie, już jest dużo chapów. Hm...(myśli) au~! to boli (jednak)^^"
    Pisz wolniej bo nie zdążę czytać~!!
    Btw jeśli masz inne blogi, storię, cokolwieeek innego Moi (podnosi łapkę) chcę to czytać.
    A na Wasze błędy mam ideę: znajdźcie betę czy cóś (gdzieś chyba pisałaś w kom. że tylko raz retypingowałaś tekst, zawsze lepiej jak ktoś kto nie widział wcześniej treści poprawi Wam ewentualne błędy^^). Nie, ja nie chcę, bo to też spoiler byłby^^".
    ps. mimo, że nie lubię przekleństw w liryce/epice i reszcie spółki (ZWŁASZCZA w blogach) pochwalę Was (kolejny raz- to Wasz dziś dobry dzień~!) bo kursy bardzo fajnie oddały charakter opowiadania czy sytuacji a przede wszystkim emocje bohaterów (zwykle na blogach wkręcanie przekleństw nie jest o tyle ciekawe co nużące, irytujące a nawet mało profesjonalnie, sprawiając (per moi) odczucie zażenowania a częściej- zwykłej groteski. I no trudno się tak czyta!) Zatę jednym słowem: kupuję to! 3x tak! Przechodzicie dalej~!
    I tak jak w mam kament, czekam aż mnie zaskoczycie dalej...(czekam to ironia, bo dużo już macie rozdziałów).
    pps. ponownie plasiaaaam, za długi komentarz ale nie potrafię inaczej jak widzę tak dobrą robotę! (tak! to zazdrość^^").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku normalnie się rumienię :D
      Czytanie tyle dobrych słów w tak krótkim czasie powinno być zabronione. Kurczę nawet nie wiesz jaką radość sprawiasz mi pisząc takie słowa :D Co do błędów to chyba znów się zgodzę jednak teraz ciężko było by mi pisać już pan Marek może jak znajdę czas to, to pozmieniam. Dzięki wielkie dzięki, za tak cudowne słowa.
      Moje inne historie ( nie wiem czy specjalnie piszesz o mnie w liczbie mnogiej, no ale tak tylko uprzedzam, że sama to piszę) były i istniały jakiś czas jednak usunęłam je zażenowana ich poziomem... Cieszę się, że znalazł się ktoś kto docenił moją pracę.
      Teraz jestem przy siedemnastym rozdziale i staram się pisać już lepiej, no ale zostawię to tobie do oceny :)

      Usuń